poniedziałek, 19 czerwca 2017

Recenzja soczewek 1 Day Acuvue Define Natural Shimmer / mylenshop.com [anna koper]




Cześć! :)

Są tutaj jakieś fanki soczewek? Jeśli tak to bardzo dobrze, mam dla Was kolejny post, w którym napiszę kilka słów o soczewkach, które miałam możliwość testować w ostatnim czasie.  Obiecałam także filmik, on także pojawi się w tym poście. 


O testowaniu soczewek  1 Day Acuvue Define mogliście dowiedzieć się już jakiś czas temu. Na moim blogu pojawiła się już jedna recenzja,kto nie widział koniecznie zapraszam TUTAJ.


Dziś skupimy się na 1 Day Acuvue Define w odcieniu Natural Shimmer. Soczewki są dostępne na stronie mylenshop.com


 Tak naprawdę nie widzę żadnej różnicy podczas noszenia soczewek Natural Sparkle czy Natural Shimmer.  Jestem w nich zakochana!









Dla przypomnienia wspomnę o tym, że są to soczewki jednodniowe, które podkreślają naturalną barwę naszych oczu. Do dziś nie jestem w stanie stwierdzić, w którym odcieniu czuję się lepiej, bo oba są wyjątkowe i świetnie prezentują się na moim oku.

Soczewki  Natural Shimmer sprawiają, że moje oczy są bardziej podkreślone a dzięki temu mam wrażenie, że są większe. 






Ważną informacją, o której warto wspomnieć jest to, że soczewki posiadają filtry UV oraz składniki nawilżające, które zapewniają odpowiednie nawilżenie oraz dopływ tlenu do naszego oka.

Tak jak wspomniałam wyżej soczewki są dostępne na stronie mylenshop.com, znajdziecie tam soczewki o różnych mocach. Cena zestawu czyli 30sztuk soczewek o jednej mocy kosztuje 89zł. Musicie jednak pamiętać, że przed zamówieniem soczewek powinniście skontaktować się ze specjalistą.







W poprzednim poście wspomniałam, że bardzo spodobało mi się noszenie soczewek jednodniowych, nic od tamtej pory się nie zmieniło.
Nadal uważam, że jest to najwygodniejsza opcja ze wszystkich. 
Soczewki testuję i będę testowała jeszcze przez jakiś czas. Opakowanie zawiera taką ilość soczewek, że wystarcza nam na bardzo długi okres czasu, tym bardziej jeżeli robimy sobie kilkudniowe przerwy w ich noszeniu. 











Soczewki przeżyły ze mną wiele sytuacji i w każdej poradziły sobie świetnie. 
Lubię je mieć na oku ponieważ są praktycznie niewyczuwalne, czasami nawet zapominałam,że mam soczewki i przypadkowo pocierałam oczy. 























Koniecznie obejrzyjcie filmik i dajcie znać, który odcień spodobał się Wam bardziej ;)





Dziękuję 




niedziela, 11 czerwca 2017

Uszyj to sama! Futrzana poduszka! efutro.pl





Cześć!

Powoli nadrabiam zaległości w moim blogowym świecie. Dla tych, którzy tęsknili za moimi DIY mam dobrą wiadomość, w najbliższym czasie to właśnie na tego typu filmach mam zamiar się skupić. Nie będę ukrywać, że mam sporą gromadkę widzów na moim YT, dlatego też postanowiłam, rozkręcić mój kanał.  
Jak pewnie zauważyliście nadal mam problem z mówieniem do aparatu, w dalszym ciągu czuję się niezbyt pewnie, dlatego też stwierdziłam, że pomysł z nagrywaniem mówionych filmów zostawię  na inny czas. Może przyjdzie taki dzień, że usiądę przed aparatem i bez większych oporów będę mogła powiedzieć kilka zdań.  Lubię nagrywać filmy, w których pokazuję jak zrobić coś z niczego, sprawia mi to największą radość, tym bardziej kiedy widzę, że Wam także podoba się to co publikuję na swoich social media. 


Jakiś czas temu na moim blogu mogliście zobaczyć posty oraz filmiki, w których zaprezentowałam Wam dodatki z futerkowych materiałów pochodzących ze strony efutro.pl.
W jednym z nich pokazałam jak uszyć futrzany kołnierz oraz dodatki do torebki przypominające lisie ogony. 

Kto nie widział tych filmów, bardzo zachęcam do obejrzenia i podzielenia się w komentarzach Waszą opinią na temat nagranych przeze mnie materiałów. 






Dziś przedstawię Wam kolejny projekt, do którego użyłam cudownego futerkowego materiału!
Muszę przyznać, że nie planowałam uszyć poduszki, zamiast niej chciałam kosmetyczkę. Materiał jest piękny, jego długie włosie bardzo mnie zauroczyło, niestety okazało się, że nie sprawdzi się w roli kosmetyczki. Pomimo tego, że noszę duże torebki, kosmetyczka wykonana z tego materiału i tak zajęła by zdecydowanie za dużo miejsca.   

Z racji tego, że znowu zmieniam wygląd mojego pokoju stwierdziłam, że poduszka będzie najpotrzebniejszym dodatkiem do jego wystroju. 
Jakiś czas temu pokazałam Wam na Instagramie  fotel, jest to stary fotel, który znajdował się w dawnym pokoju mojej babci i dziadziusia. Uwielbiam stare meble tym bardziej jeżeli należały one do bliskich mi osób. Nawet teraz kiedy patrzę na niego przypominają mi się cudowne czasy kiedy przyjeżdżałam do babci i siedziałam na tym fotelu. 

Jak widzicie fotel nadal nie dostał nowego życia, a to tylko dlatego, że kupiłam nieodpowiednią farbę. Ostatnio będąc na zakupach znalazłam farby w przepięknych kolorach, od razu w mojej głowie pojawił się nowy pomysł na ten fotel. Dlatego też postanowiłam uszyć tą futerkową poduszkę, będzie pasować idealnie!
Jak myślicie, który kolor wybiorę?






Czas przejść do tematu dzisiejszego postu, ponieważ zmianę fotela zaprezentuję w innym filmie oraz poście. 

Tak jak wspomniałam tym razem pokażę Wam jak uszyć futerkową poduszkę. Tym razem także chciałam pokazać, że do jej wykonania nie potrzebujemy większych zdolności czy maszyny do szycia. 
Materiał futerkowy wybaczy nam wszystko nawet niedbałe jego zszywanie, za to go uwielbiam ;)

Materiał, który wykorzystałam w tym projekcie to JENOT







Może nie będę rozpisywała się na temat tego co robiłam kok po kroku, wszystko dokładnie widać na filmie. 
Myślę, że nie jest to zbyt skomplikowane i każdy jest w stanie wykonać taki dodatek do swojego pokoju. 


















Bardzo chciałam podziękować firmie efutro.pl za możliwość wyboru pięknych futrzanych materiałów. 











niedziela, 4 czerwca 2017

Lakiery hybrydowe - OULAC




Cześć!

Muszę przyznać, że w ostatnim czasie blogowanie nie idzie mi zbyt dobrze, sami pewnie zauważyliście to, ponieważ posty nie pojawiają się zbyt często.

W ostatnim czasie sporo się u mnie dzieje, dlatego też dzisiejszy dzień postanowiłam poświęcić na realizację kilku rzeczy. 

Zaczniemy od recenzji lakierów OULAC, słyszeliście o nich?







Markę OULAC poznałam dosyć niedawno, bardzo się cieszę, że mogłam przetestować ją na własnych paznokciach.
Jak każda kobieta uwielbiam mieć ładnie pomalowane paznokcie, zdecydowanie ma to duży wpływ na moje samopoczucie.
Nie będę też ukrywać, że nie chodzę do kosmetyczek, wolę sama poświęcić chwilę na domowe spa czy na pomalowanie paznokci w zaciszu własnego domu.  Tym bardziej teraz kiedy mamy dostęp do tak wielu kosmetyków, które możemy spotkać w salonach. 







Lakiery hybrydowe to coś w czym zakochałam się już dawno temu,  posiadam lakiery różnych marek i mam już całkiem sporą kolekcję. Jednak to nie przeszkadza mi w testowaniu kolejnych.

Tak jak wspomniałam mam wiele kolorów lakierów hybrydowych, jednak od jakiegoś czasu brakowało mi czegoś, mowa tutaj o cukierkowym różowym odcieniu. 

Dzięki uprzejmości marki OULAC sama mogłam wybrać kolor, który otrzymałam do testowania. Dodatkowo także w przesyłce znalazła się baza oraz top. 








Baza 

Bardzo spodobał mi się buteleczka, w której znajduje się baza, jest rewelacyjna. Bardzo elegancka i zdecydowanie wyróżnia się na tle innych lakierów. 
Za 32zł otrzymujemy aż 12ml produktu.
Zapach typowy dla bazy, który bez problemu można jakoś przeżyć. Natomiast konsystencja sprawia, że nie mamy żadnych problemów z jej aplikacją. Nie rozlewa się po bokach, nie spływa a co najważniejsze nie zalewa skórek.
















Natomiast TOP znajduje się w buteleczce o pojemności 10ml, a jego cena to 30zł. W przypadku tego produktu zapach jest już zdecydowanie mniej intensywny. Konsystencja zdecydowanie bardziej gęsta, świetnie trzyma się płytki paznokcia.
Po nałożeniu tego produktu kolor staje się bardziej wyraźny a dodatkowo nadaje piękny błysk. 










Tak jak wspomniałam, sama wybrałam jaki kolor w ramach testowania otrzymam.  
Zdecydowałam się na kolor 049, piękny różowy, bardzo dziewczęcy odcień. Obawiałam się tego czy przypadkiem w rzeczywistości nie okaże się być troszeczkę inny, jednak kolor okazał się być idealny, właśnie czegoś takiego szukałam!





Wielki plus za to, że na zakrętce widzimy kolor lakieru, zdecydowanie ułatwia to prace kiedy np. mamy lakiery poukładane w szufladzie. 





Aby uzyskać idealny kolor  na paznokciach musiałam nałożyć dwie warstwy lakieru. Konsystencja nie sprawiała żadnych problemów podczas aplikacji lakieru. Nie jest ona z byt gęsta ale też nie spływa z płytki paznokcia. 

Podczas stosowania produktów marki OULAC nie zauważyłam żadnego uczulenia na którykolwiek produkt. 

Warto także wspomnieć o tym jak długo na moich paznokciach trzymał się ten piękny różowy kolor!
Muszę przyznać, że to jakiś kosmos, udało się i przez 2 tygodnie nie zmieniałam koloru moich paznokci. 















Koniecznie dajcie znać jakich lakierów hybrydowych używacie?!









W następnym poście będziecie mogli zobaczyć kilka zdobień, które wykonam właśnie przy użyciu tego różowego lakieru marki OULAC.




xoxo