wtorek, 31 maja 2011

Z niecierpliwością czekająca na poniedziałek....


Wczorajszy dzień był rewelacyjny, spędziłam go z Anną. Nie ma to jak iść do sklepu chińskiego i śmiać się z kosmetyków marki ,,chanellllll,, haha, pięknych sztucznych włosów, perfum, które są jak odświeżacze do kibla(że tak się brzydko wyrażę) czy sukienek z plastiku. Anna M zakupiła nawet sztuczne rzęsy za jedyne 3 zylaki - zakup rewelacyjny hahha jestem ciekawa czy klej, który był dołączony do zestawu rzęs nie wypali Annie oczu no ale, Anna to ryzykowna kobieta... o_x
Generalnie gdy Anki są razem, zawsze jest im wesoło, chichramy się jak głupie - uwielbiam !!!!
A bym zapomniała oczywiście podrywanie gimnazjalistów w parku też było hahah... Domyślamy się, że poprzestawiało nam się w głowach po bardzo mocnej kawie, którą wypiłyśmy w ,,sławnej,, WENECJI ajjjj...


W piątek wyjeżdżam do Miśka do Torunia... ale się cieszę, chociaż spędzę kilka dni w innym miejscu niż dom.


,,A teraz czekam na Bednarka... i nie myśl, że pójdę spać o 00 ;p ,,

piątek, 20 maja 2011

Nie wiem... znowu nic nie wiem.


Obecnie nie wiem co mam robić, jak powinnam postępować, nie wiem nawet czy coś powinnam czuć...
Niby chcę tego, ale tamtego też... i co teraz



masakra

poniedziałek, 16 maja 2011

Dzieje się dużo, jednak nie wiem jakimi słowami mogę to wyrazić...
Może nie napiszę nic, tak pewnie będzie najlepiej...





1 dzień...



;x

niedziela, 8 maja 2011

Mam chęć przejąć niemożliwą ilość rzeczy niemożliwych...

No to znikam... zawieszam mojego bloga na pewien czas...

Wracam 13 w piątek, że niby pechowy? Hmmm no nie wiem, jak dla mnie to już do końca życia środa 13 będzie pechowa...


Jest 23:33, i nadal powtarzam wos, powinnam już raczej spać jednak jest to dosyć trudne po wypiciu 12 kaw... rekord hmmm raczej tak

Prawdopodobnie za 2 tygodnie o tej porze będę już u Michała, jadę do niego na 3 dni... aaaa już nie mogę się doczekać, mam nadzieję, że mój kochany braciszek też się ucieszy na mój widok hah... jestem ciekawa, czy mnie pozna... Oby moja zaplanowana zmiana udała się w 100% ...


,,Mam chęć przejąć niemożliwą ilość rzeczy niemożliwych,,


peace & love love ? buahahahhahaha!!!


Ayo - Better day's.

Ayo - Better day's ... zakochałam się w tej piosence, jest cudowna...


,,People are telling me
To keep away from you
But they would never understand,,



piątek, 6 maja 2011

;x



Nie potrafię opisać stanu w jakim się teraz znajduję... ale wiem jedno podoba mi się.
Dawno już nie czułam czegoś takiego... na samą myśl ,,motylki,, na nowo pojawiły się w brzuchu....
To dziwne, nie planowałam czegoś takiego... co będzie to będzie, byle być szczęśliwym na tym cholernym świecie... Hmmm i nie wyrzygać motylków ;x




,, Komentarz w stylu mia cię zabije, nie rusza mnie już ,,

czwartek, 5 maja 2011

reggae loVe....


Może nie będę wypowiadać się na temat matury z matematyki, którą dzisiaj pisałam...
Ci co pisali wiedzą jaką masakrą był ten egzamin... generalnie szkoda słów.


Powróciłam do rysowania, czyli do tego co tak bardzo kocham, ostatnio żeby się odstresować narysowałam siebie, dość ciekawa mordka wyszła mi...



Idę naładować się pozytywną muzyką reggae....





Oj oj oj =*

wtorek, 3 maja 2011

Hmmm

Zawsze trzeba podejmować jakieś ryzyko, tylko wtedy uda nam się pojąć,jakim wielkim cudem jest nasza egzystencja,gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki,jakie niesie nam los. Kto nie ryzykuje nie zazna nigdy smaku rozczarowań czy też utraconych złudzeń,nie będzie cierpiał jak Ci którzy tak bardzo pragną spełnić swoje marzenia.A przeszłość? Przeszłość bez względu na wszystko i tak nas dogoni. Tak już po prostu jest,ja już się powoli do tego przyzwyczajam, jak bardzo bym się nie starała, jak bardzo bym nie chciała zapomnieć o tym co było to i tak wszystko wraca... to co było zapisuje się w naszej pamięci, której nie da się skasować, choć byśmy tego chcieli najbardziej na świecie