poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Co znajdowało się w przesyłce od DROGERII ESTRELLA [anna koper] #testowaniezdrogeriąestrella




Cześć :)
W dzisiejszym poście pokażę Wam co znajdowało się, w przesyłce od Drogerii Estrella.
W swojej kolekcji kosmetyków posiadam sporą część tych, które uwielbiam i nie zamienię na żadne inne. Jednak to nie przeszkadza mi w testowaniu nowości. Ostatnio nawet stwierdziłam, że  nie potrzebuję więcej kosmetyków hmmm kłamałam.

Przesyłka od Drogerii Estrella była niespodzianką, nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po otworzeniu paczki.
Zdziwiłam się, że przesyłka dotarła do mnie w ekspresowym tempie. Tak jak wspomniałam nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, moja ciekawość i chęć otrzymania przesyłki jak najszybciej była jeszcze większa.
 Okazało się, że w paczce pojawiło się  wiele produktów, których nie miałam możliwości jeszcze testować. 
Jednak znalazło się także coś co używam i jest moim ulubieńcem od dawna. 
Dziękuję Drogeria Estrella.












W tym poście napiszę moje pierwsze wrażenie na temat kosmetyków. W następnych postach opublikuję dla Was recenzję każdego produktu. Testowałam je przez ok 3 tygodnie więc wiem, z którymi produktami pozostanę na dłużej.




















OPIS
Jeśli jesteś na nogach niemal non-stop, zaprzyjaźnisz się znowym podkładem Lasting Finish 25H Comfort Serum, który tak jak Ty daje zsiebie więcej niż 100%. Wyjątkowo długotrwała formuła zawiera „comfort serum”, dzięki któremu Twoja cera będzie nieskazitelna ikomfortowo nawilżona. Podkład idealnie kryje niedoskonałości ijest odporny na ścieranie ipot. Aco najważniejsze – Twój makijaż pozostaje nienaganny aż do 25 godzin.



Na początek czas na ulubieńca! Uwielbiam ten podkład za jego konsystencje oraz to, że trzyma się na mojej buzi przez naprawdę długi czas. Kolor trafiony idealnie!








OPIS
Zaawansowana formuła z aktywnym kompleksem polimerowym błyskawicznie wysusza lakier i przedłuża jego trwałość aż do 10 dni, nadając mu blask. Zawarte w nim filtry UV chronią kolor przed blaknięciem.


Jak wiecie uwielbiam lakiery hybrydowe, jednak od czasu do czasu lubię zrobić sobie małą przerwę od hybryd i pomalować paznokcie zwykłym lakierem. Hybrydy kocham za to, że nie trzeba długo czekać aby lakier był totalnie suchy, co w przypadku innych zwykłych lakierów nie wygląda tak "kolorowo".
Dzięki INSTA-DRY od Sally Hansen na nowo polubiłam malowanie paznokci zwykłymi lakierami.
Używałam wielu wysuszaczy lakierów ale ten przebija wszystko. 










OPIS
Formuła z olejkiem arganowym i witaminą E nadaje ustom miękkość i pielęgnuje je, technologia Glass Lock zapewnia im blask. Lekka konsystencja łatwo się rozprowadza inie skleja ust. Trwały kolor pozostanie na ustach aż do 6 godzin, a Ty zostaniesz gwiazdą każdej imprezy.


Z tym produktem miałam mały problem, ponieważ od dawna nie używam błyszczyków. Matowe pomadki to coś co pokochałam i długo z nich nie zrezygnuje. 
Jesteście ciekawi czy polubiłam ten produkt? Musicie poczekać na jego recenzję ;) 









OPIS
Uzyskaj super grubość za pomocą dodatkowych pigmentów zawartych w maskarze! Dzięki specjalnej szczotce dodasz maksimum objętości każdej rzęsie. Twe spojrzenie nabierze głębi i wyrazu.


Nowa maskara to coś co przyda się zawsze, dlatego też ucieszyłam się, że taki produkt znajdował się w przesyłce. 
Wiedziałam, że polubimy się. Ma świetną szczoteczkę oraz bardzo intensywny kolor.
Jaki efekt daje na moich rzęsach?
Zdjęcia będziecie mogli zobaczyć w kolejnym poście :) 








OPIS
Formuła nie wysuszająca ust, zapewniająca matowe wykończenie. Koniec kompromisów! 
- Aksamitne, matowe wykończenie, 
- Ścięte zakończenie dla bezbłędnej aplikacji, 
- Niesamowita trwałość i komfort na ustach.




Kolejny produkt do ust, tym razem matowa szminka w bardzo intensywnym kolorze.  Polubiłam ten produkt, jednak nie jestem przekonana do tego koloru.  






OPIS
Wyraziste podkreślenie ust, które przyciąga wzrok. Szminka Lasting Finish to synonim ponadczasowej “little black dress”. Ikona stylu Twoich ust - szminka, która sprawia, że zawsze wyglądasz elegancko i zmysłowo.


Kolejna szminka w bardzo intensywnym kolorze. Marzyłam o pomadce w takim odcieniu, sama nie wiem dlaczego jeszcze nie znalazła się w mojej kolekcji. Cieszę się, że miałam możliwość ją przetestować! Pięknie prezentuje się na ustach! 







OPIS
Pomadka, która zapewnia niewiarygodne, matowe wykończenie makijażu ust. Jej innowacyjna formuła została wzbogacona w czyste pigmenty i lotne olejki, dając uczucie lekkości i gwarantując wyjątkowy komfort. Jedwabiście gładka konsystencja łatwo rozprowadza się na ustach, nawilżając je oraz zapewniając długotrwały rezultat do 24 godzin.



Na sam koniec wielkie WOW! Ta matowa pomadka w płynie jest niesamowita. 
Jednak wszyscy dobrze wiedzą, że jej cena w stacjonarnych drogeriach jest straszna, często zdarza się też, że te najładniejsze kolory nie są dostępne! Dzięki DROGERII ESTRELLA możemy ją kupić o połowę taniej a dodatkowo nie musimy martwić się o dostępność kolorów! 





Koniecznie dajcie znać, który produkt najbardziej Was zaciekawił?

xoxo





środa, 19 kwietnia 2017

Recenzja! Swati mango balsam do ust bombaybazaar [anna koper]




Cześć! 
Dziś mam dla Was kolejną recenzję!
Tym razem będzie to recenzja słodkiej nowości od Swati Ayurveda  z bombaybazaar.pl











100% naturalny balsam do ust o pięknym, kuszącym zapachu mango. Ten egzotyczny, słodki balsam delikatnie chłodzi usta, pozostawiając je miękkie, odżywione i dogłębnie nawilżone. Balsam bogaty jest w witaminy, minerały i antyoksydanty. Dzięki zawartości naturalnych olejów, balsam chroni delikatną i wrażliwą skórę ust przed promieniami słonecznymi. Z tym 100% naturalnym balsamem zapomnisz o suchych, spierzchniętych ustach. Balsam bardzo szybko wnika w skórę, doskonale regeneruje, dając maksimum odżywienia! Przywróć im piękny delikatny blask, miękkość i podkreśl kolor- Naturalnie! Dzięki poręcznemu opakowaniu balsam możesz zabrać ze sobą zawsze i wszędzie!

Wszystkie składniki zawarte w balsamie są w 100% naturalne, najwyższej jakości, oleje tłoczone na zimno.


 Co się stanie z Twoimi ustami po naniesieniu balsamu Swati Ayurveda? - twoje usta otuli cudowny zapach mango - staną się one niebywale miękkie i aksamitne - dogłębnie nawilżone i odżywione - balsam wydobędzie naturalny kolor i blask


Pełny skład balsamu:

 Sunfrower Oil (olej ze słonecznika), Bees Wax (wosk pszczeli), Soyabean Oil (olej z nasion soi), Shea Butter (masło shea), Cocoa Butter (masło kakaowe), Coconut Oil (olej kokosowy), Mango butter (masło mango), Honey (miód), Glycerin (gliceryna), Tocopherol Acetate (witamina E), Shealipex, Omega 3,6.







Balsam mieści się w malutkim słoiczku o pojemności 5g.
 Muszę przyznać, że uwielbiam takie mini produkty, bez problemu mieszczą się nawet w najmniejszej torebce.
 Pierwszą rzeczą, która sprawiła, że  pokochałam ten produkt to zapach. Jest cudowny, słodki a co najważniejsze w 100% naturalny. Kojarzy mi się z wakacjami! 
 W ostatnim czasie bardzo często używam matowych pomadek, niestety moje usta po ich stosowaniu są wysuszone co nie wygląda zbyt dobrze. Naturalny balsam od Swati świetnie poradził sobie z moimi suchymi ustami. Balsam sprawia, że usta są nawilżone, miękkie i cudownie pachną. Pomimo tego, że jest bezbarwny pięknie prezentuje się na ustach, delikatnie podkreśla kolor naszych ust.
Tak jak wspomniałam na początku balsam mieści się w malutkim słoiczku, jednak nie musimy się martwić wystarczy nam na spory okres czasu, ponieważ jest bardzo wydajny.
Ostatnio zaczęłam stosować go nawet wieczorem, zawsze przed pójściem spać  nakładam go na usta a następnie wcieram w skórki wokół paznokci.  W tym przypadku balsam także świetnie się sprawdził!


Jak najbardziej polecam ten produkt!










niedziela, 9 kwietnia 2017

Recenzja! Swati naturalny olejek na porost włosów i Swati szampon naturalny shikaka / bombaybazaar [anna koper]





Cześć! 
Dziś mam dla Was kolejną recenzję, tym razem będą to produkty pochodzące ze strony bombaybazaar.pl
Jak wiecie uwielbiam testować różnego rodzaju kosmetyki a te do włosów najbardziej. W ostatnim czasie testowałam produkty, które miały poprawić stan moich włosów oraz wpłynąć na ich szybszy porost czy faktycznie sprawdziły się?








 Produkty, o których będzie dzisiaj mowa to naturalny olej Swati oraz Swati szampon naturalny shikakai. 







Swati naturalny olejek na porost włosów




Recenzję zacznę od Ajurwedyjski Olejek Rewitalizujący do Włosów.
 Jest to połączenie wielu tradycyjnych składników roślinnych . Olej ten przeznaczony jest do masażu skóry głowy, ma on zapewnić naszym włosom wielu korzyści. Wzmacnia, intensywnie nawilża oraz odżywia włosy a co najważniejsze aktywuje cebulki włosowe. Regularne stosowanie ma sprawić, że nasze włosy odzyskują blask, piękny wygląd i stają się mocniejsze.

 Olejek zamknięty został w przezroczystej buteleczce o pojemności 100ml. Posiada ona łatwe otwieranie oraz odkręcany korek. Butelka wykonana jest z plastiku, który jest dość twardy ale jednocześnie elastyczny i podatny na nacisk. Nie ma żadnego problemu z dozowaniem produktu. Bardzo spodobała mi się etykieta na produkcie, a co najważniejsze są na niej wszystkie informacje. Bez problemu możemy odczytać skład, sposób użycia, gdzie został wyprodukowany oraz oczywiście datę ważności. Fajną sprawą jest także to, że etykieta wcale się nie brudzi, i bardzo dobrze trzyma się opakowania. Nie ma mowy o brzydkich plamach po oleju np. kiedy dotkniemy ją ręką którą chwilę wcześniej nakładałyśmy olej na włosy. Może to dziwne ale także zwracam dużą uwagę na wygląd produktu. Uwielbiam kiedy produkt świetnie działa ale także ważne jest dla mnie to żeby fajnie prezentował się w mojej łazience. Wy też tak macie?

 Olejek ma piękny kolor i dość płynną konsystencję, która jest bardzo delikatna. Od pierwszego użycia wiedziałam, że nie obciąży moich włosów i nie będzie problemu ze zmyciem go.
Czas na kilka słów o zapachu, który pokochałam od pierwszego powąchania. Zazwyczaj kiedy mam do czynienia z indyjskimi produktami obawiam się ich zapachu. Niektóre sprawiały, że strasznie bolała mnie głowa i niestety nie mogłam ich używać. Tutaj miałam wielką niespodziankę, olejek pachnie cudownie, bardzo relaksujący zapach, który pobudza zmysły. Jeżeli ktoś jednak nie polubi tego zapachu nie musi się martwić ponieważ po umyciu włosów zapach znika. Pomimo tego, że olejek ma bardzo płyną konsystencję, nie ma żadnego problemu z jego aplikacją na włosy. Najlepiej nakładać go małymi porcjami, wtedy mamy pewność że nic nie ,,ucieknie,, nam z głowy. Od jakiegoś czasu staram się jeszcze bardziej dbać o włosy. Codziennie chociaż przez godzinę mam na włosach jakąś maseczkę czy też właśnie ten olejek. Nakładam go na suche włosy, od skóry głowy aż po same końce. Następnie zakładam mój super termalny turban (Zapraszam do przeczytania recenzji TUTAJ)  i tak pozostawiam na ok 2-3 godziny ( czasami nawet i dłużej).
 Następnie myję włosy szamponem i to by było na tyle. 
Włosy po wyschnięciu są gładkie, pełne blasku i bardzo fajne w dotyku. Nie zauważyłam żadnego obciążenia ani przetłuszczenia w okolicy"grzywki". 
Czy włosy faktycznie szybciej zaczęły mi rosnąć? Tak:) Mam teraz rozjaśnione włosy więc bez problemu mogłam zaobserwować to, że mój "odrost" stał się o wiele większy niż był wcześniej. Cieszę się, że podczas mycia, nie tracę już tylu włosów. Naprawdę widzę wielką poprawę w kondycji moich włosów.

 Faktycznie te indyjskie produkty mają magiczną moc!









Skład
 Sesame Oil (Sesamum Indicum), Coconut Oil (Cocos Nucifera), Sunflower Oil (Helianthus Annuus), Wheat Germ Oil (Triticum Aestivum), Almond Oil (Prunus Amygdalus), Shikakai (Acacia Concinna), Neem (Azadirachka Indica), Jatamansi (Nardostachys Jatamansi), Amla (Emblica Officinalis), Mulethi (Glycyrrhiza Glabra), Nagarmotha (Cyperus Scariosus), Bringraj (Eclipta Alba), Rosemary Oil (Rosemarinus Officianlis), Musk Oil, Fragrance.








Możecie go kupić TUTAJ.
Jego cena 26zł






Swati szampon naturalny shikakai



Jeżeli chodzi o szampon naturalny shikakai także jestem zadowolona z tego jak sprawdził się na moich włosach. 

Ma bardzo przyjemny skład, który dobrze działa na moje włosy. Przeznaczony jest on do włosów suchych i łamliwych. Ma on zadanie przywrócić naszym włosom blask i chronić przed utratą wilgoci. Na stronie przeczytałam, że wyciąg z shikakai wzmacnia cebulki włosów i stymuluje ich porost. To lubię! :) 
Szampon także mieści się w 100ml butelce, o której mogę powiedzieć dokładnie to samo co przy opisywaniu oleju. Ma on bursztynowy kolor a jego zapach już bardziej przypomina mi indyjskie produkty, ale te od których nie boli mnie głowa. Zapach jest dość intensywny ale nie utrzymuje się na włosach. Jego konsystencja jest dość rzadka ale nie spływa z włosów. 
Choć szampon ma tylko 100ml zauważyłam, że jest on dość wydajny, nie potrzebujemy dużej ilości aby dokładnie umyć włosy. Po nałożeniu produktu na mokre włosy wykonuję delikatny masaż a następnie pozostawiam go na ok 5-10 minut. Zauważyłam, że dobrze radzi sobie ze zmywaniem oleju z włosów, za co duży plus. Szampon świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy, dlatego też koniecznie jest użycie po nim odżywki. Niestety bez niej ciężko jest rozczesać włosy, przynajmniej moje. Oprócz oczyszczenia zauważyłam, że szampon dobrze wpłynął na stan moich włosów są zdecydowanie zdrowsze, pełne blasku, sprężyste, uniesione. 

Co mogę powiedzieć na temat przyspieszenia porostu włosów? Ciężko stwierdzić czy na to, że moje włosy są dłuższe wpłynął szampon czy olej. Myślę, że każdy z tych produktów miał w tym swój udział!










Skład 
 Aqua, Decyl Glucoside / Lauryl Glucoside, Sodium Laryl Sarcosinate, CAPB, Sodium Cocoyl Glycinate, Peg-7 Glycerol Cocoate, Aloe Vera, Polyquat-10, Peg 120 Methyl Glucose Dioleate, Almond Oil (Prunus Amygdalus), Bhringraj (Eclipta Alba), Shikakai (Acacia Concinna), Nagarmotha (Cyperus Scariosus), Methi (Trigonella Foenum-Graecum), Reetha (Sapindus Mukorossi), Jatamansi (Nardostachys Jatamansi), Tulsi(Ocimum Tenuiflorum), Acrylate Copolymer, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Phenoxy Ethanol, Nundecylenoyl Glycine, N-Capryloyl Glycine, Lemon Oil (Citrus Limon), Rosemary Oil (Rosemarinus Officinalis), Natural Colour, Triethanolamine, Fragrance.









Możecie go kupić TUTAJ.
Jego cena 21zł







wtorek, 7 marca 2017

Uszyj to sama! Jak uszyć futrzany kołnierz? efutro.com.pl [anna koper]



Cześć!
Jakiś czas temu opublikowałam dla Was film, w którym pokazuję jak uszyć futrzany kołnierz. 

Przez jakiś czas zapomniałam o szyciu, maszyna stała w pokoju a ja tylko wycierałam z niej kurz.
Pomyślałam, że skoro skończyłam kolejne studia i nareszcie wszystkie weekendy mam wolne czemu by nie wrócić do tego co tak bardzo lubię. 
Nie będę ukrywać, że do tego przyczyniła się też pewna współpraca, to dzięki niej jeszcze bardziej zmotywowałam się by wrócić do szycia. Chyba potrzebowałam czegoś takiego. :)

Zaplanowałam dla Was kilka filmów, w których zaprezentuję rzeczy, które można uszyć z futerkowych materiałów. Początkowo chciałam aby to były dekoracje do domu, jednak po długim namyśle, stwierdziłam, że na moim kanale jest już sporo filmików z różnymi dekoracjami, więc czas na coś nowego.




Futra pochodzą ze sklepu efutro.com.pl. Znajdziecie tam wiele ciekawych kolorów oraz rodzai materiałów, każdy znajdzie coś dla siebie.

Ja zdecydowałam się na szarego liska TUTAJ oraz fantastycznego grzywacza w kolorze czarnym TUTAJ.





Do wykonania futrzanego kołnierza potrzebujemy jeszcze kilku rzeczy.
Materiał na podszewkę, koniecznie wybierzcie ten troszeczkę grubszy. Ja niestety początkowo wybrałam bardzo cieniutki i śliski, myślę, że to przyczyniło się do tego, że materiał bardzo ściągał się podczas szycia. 
Oczywiście nożyczki, zatrzaski, dzięki którym będziecie mogli odpinać i zapinać kołnierz. Mydełko bądź kredki do tkanin, szpilki, i najważniejsze czyli maszynę do szycia.


Swoją pracę rozpoczęłam od wykonania szablonu z szarego papieru. Następnie przyczepiłam go i odrysowałam kształt na futrzanym materiale. 

Kiedy mamy już odrysowany szablon zabieramy się za ,,wycinanie,,.  Jedyny minus to taki, że podczas cięcia materiał a raczej jego włoski są wszędzie.





Kiedy nasz futrzak jest już wycięty, zabieramy się za przyszycie podszewki. 
Musimy pamiętać, o tym aby prawa strona podszewki dotykała prawej strony futrzaka,  następnie będziemy przewracać materiał  na drugą stronę.







Można powiedzieć, że "najgorsze" jest już za nami. Teraz wystarczy tylko zaszyć miejsce, przez które przewracałyśmy materiał,  doszyć zatrzaski i GOTOWE!
Nasz futrzany kołnierz jest gotowy do noszenia.













Zapraszam także do obejrzenia filmiku!
Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba i czy chcecie więcej filmów z serii uszyj to sama!





xoxo